Po raz pierwszy podczas wyborów samorządowych kwestia klimatu i energetyki wysunęła się na pierwszy plan. Protesty rolników przeciwko Zielonemu Ładowi, galopujące ceny energii i coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe – te tematy były grane najczęściej.
W sprawie transformacji energetycznej nie da się działać tak by nikomu nie podpaść. Przyspieszenie transformacji energetycznej nie zawsze związane jest z dostosowaniem planów do oczekiwań mieszkańców. Tania i czysta energia to naczelne hasło, ale nie łatwo znaleźć model, gdzie to współgra. Wyzwań nie brakuje. Jakie z nich odegrały największą rolę w kampanii, a jakie będą autentycznymi wyzwaniami. Kandydaci często podkreślali sprawę elektryfikacji transportu publicznego, ale to dopiero początek. Trzeba przecież rozbudować infrastrukturę ładowania pojazdów elektrycznych. Konieczna jest również renowacja budynków, by poprawić ich efektywność energetyczną. Kluczowym elementem jest realizacja przepisów wymuszających odejście od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł energii, co wiąże się z ograniczeniem emisji CO2. Nie można też zapominać o zwiększeniu odporności miast na zmiany klimatu, takie jak susze czy powodzie.
Kandydaci chętnie odwoływali się do europejskiej kasy. Unia Europejska ma przeznaczyć ponad 20 miliardów euro na transformację energetyczną i ochronę klimatu, z czego 15 miliardów zasilić ma bezpośrednio budżety lokalne. W kampanii pojawiała się też zapowiedź pozyskiwania środków z innych źródeł: budżetu państwa i sektora prywatnego.

