Tesla Gigafactory pod Berlinem zawiesiła produkcję, po tym, jak prezes spółki, Elon Musk, nazwał podejrzane o podpalenie w pobliżu fabryki „wyjątkowo głupim” atakiem.
Wtorkowy incydent spowodował zapalenie słupa energetycznego w okolicy, ale ogień nie sięgnął fabryki. Produkcja pozostanie wstrzymana co najmniej do początku przyszłego tygodnia, a straty szacuje się na setki milionów euro.
Musk potępił atak jako „ekoterroryzm”, a lokalne władze określiły go jako potencjalne działanie o „oznaczeniach terrorystycznych”. Przerwa w produkcji dotknie tysiące pracowników, a akcje Tesli spadły o 3 procent zaraz po incydencie.
To nie pierwszy raz, kiedy Tesla Gigafactory w Berlinie stała się celem nielegalnych działań. Lokalne media opublikowały list od rzekomej skrajnie lewicowej grupy aktywistów, Volcano Group, która przyznała się do ataku. List skrytykował Teslę za jej wpływ na środowisko i konsumpcję zasobów, nazywając firmę „ziemiożercą”. Nie potwierdzono jeszcze autentyczności tego listu, ale policja bada tę sprawę.
Przerwanie produkcji w Gigafactory to kolejna kłopotliwa sytuacja dla Tesli w Europie. Ostatnio firma musiała radzić sobie z napięciami związkowymi w krajach nordyckich oraz utrudnieniami w dostawach spowodowanymi atakami na żeglugę na Morzu Czerwonym.
Gigafactory w Berlinie jest pierwszym zakładem produkcyjnym Tesli w Europie, a firma zamierza podwoić jego wydajność do 1 miliona samochodów rocznie.


