Operator podjął awaryjną decyzję o wyłączeniu instalacji Odnawialnych Źródeł Energii (OZE) po raz drugi w bieżącym miesiącu. W niedzielę, z uwagi na wysoką produkcję energii z wiatru i niskie zużycie prądu w kraju, operator sieci zalecił ograniczenie pracy instalacji OZE. Podobna sytuacja miała miejsce już 3 marca, kiedy część farm fotowoltaicznych została zatrzymana.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne tłumaczą, że awaryjne ograniczenie energii z OZE było konieczne z powodu nadpodaży energii w sieci oraz potrzeby przywrócenia zdolności regulacyjnych. Innymi słowy, gdy ilość zielonej energii przekracza aktualne zapotrzebowanie na prąd, konieczne są działania ratujące system. Te obejmują minimalizację pracy elektrowni węglowych i gazowych, uruchomienie elektrowni wodnych szczytowo-pompowych (działających jako magazyny energii), awaryjny eksport energii do krajów sąsiednich, a w ostateczności nakazanie operatorom farm wiatrowych lub słonecznych wyłączenie części instalacji za rekompensatą. W przeciwnym razie mogłoby dojść do zakłócenia systemu i wystąpienia blackoutu.


