Wczorajsza decyzja Rady Europejskiej o zmianie unijnego systemu handlu emisjami (ETS) może doprowadzić do wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych i firm. Czy odbije się to negatywnie na poziomie życia Polaków i konkurencyjności polskiej gospodarki?
Wczorajsza decyzja Rady Europejskiej oznacza rewolucję dla unijnego systemu handlu emisjami (ETS). Głównym celem zmian jest przyspieszenie redukcji emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej. Cel redukcyjny do 2030 roku został podniesiony z 40% do 57% w stosunku do poziomu z 2005 roku.
Nowelizacja obejmuje również nowe sektory, dotychczas nieobjęte systemem ETS. Chodzi o emisje z transportu morskiego i lotnictwa. Stopniowo wycofywane będą też darmowe uprawnienia do emisji dla wszystkich sektorów objętych systemem.
Polska, jako jeden z najbardziej emisyjnych krajów UE, stoi przed wyzwaniem dostosowania się do nowych wymogów. Należy spodziewać się wzrostu cen energii dla gospodarstw domowych i firm. Transformacja klimatyczna może również doprowadzić do utraty miejsc pracy w niektórych sektorach, np. w energetyce.
Rząd zapowiedział działania mające na celu złagodzenie negatywnych skutków Zielonego Ładu. Wsparcie dla przedsiębiorstw, inwestycje w infrastrukturę i programy edukacyjne. Kluczowe wydaje się wsparcie dla najbiedniejszych rodzin, a także w skali makro efekt inwestycji w nowe technologie. Dotyczy to zarówno sektora energetycznego, jak i innych sektorów gospodarki.
fot. EmDee – Praca własna, CC BY-SA 4.0


