W poniedziałek ceny ropy naftowej na giełdzie w Nowym Jorku rosły, a motorem wzrostów były dwa czynniki: eskalacja ryzyka geopolitycznego po ataku terrorystycznym w Rosji oraz pozytywne komentarze z Chin na temat perspektyw cen surowców.
Cena ropy Brent jest droższa o ok 0,47 proc za baryłkę i wynosi obecnie 85,83 dolara za baryłkę, natomiast ropa West Texas Intermediate podrożała średnio o 0,5 proc. i kosztuje 81,05 dolara za baryłkę.
Głównym czynnikiem wzrostu cen surowca był piątkowy atak terrorystyczny na salę koncertową Crocus City Hall w podmoskiewskim Krasnogorsku, w którym zginęło ponad 130 osób, a rannych zostało niemal 180 osób. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie, a prezydent Rosji Władimir Putin zasugerował zaangażowanie Ukrainy w to wydarzenie. Inwestorzy obawiają się, że atak może doprowadzić do dalszej eskalacji napięcia geopolitycznego w regionie, co może zakłócić dostawy ropy naftowej.
Do wzrostów cen ropy naftowej przyczyniły się również Chiny, których premier Chin Li Qiang zapowiedział zwiększenie wsparcia dla gospodarki, co może doprowadzić do wzrostu popytu na ropę naftową. Chiny są jednym z największych importerów ropy na świecie, a ich działania gospodarcze mają znaczący wpływ na globalne ceny surowców.
Na dalsze wzrosty cen surowca wpływa również ograniczenie wydobycia ropy przez OPEC+: Kraje OPEC+ od kilku miesięcy ograniczają wydobycie surowca, co przekłada się na zmniejszenie podaży na rynku.
Analitycy rynkowi przewidują dalszy wzrost cen surowców w całym 2024 roku. Obniżka stóp procentowych przez główne banki centralne ma stymulować popyt zarówno w przemyśle, jak i wśród konsumentów. Ropa naftowa zmierza do trzeciego miesięcznego wzrostu cen z rzędu.


