Rząd stawia przed największymi polskimi miastami nowe wyzwanie. Nowelizacja ustawy o elektromobilności, której celem jest przyspieszenie zielonej transformacji w kraju, nakazuje, aby wszystkie nowo zakupywane autobusy były napędzane energią elektryczną lub wodorem.
To może wiązać się z gigantycznymi wydatkami dla samorządów. Zgodnie z propozycją Ministerstwa Klimatu, miasta powyżej 100 000 mieszkańców będą zobowiązane do kupowania wyłącznie autobusów zeroemisyjnych.
Obecnie obowiązują ustawowe progi udziału autobusów nisko- lub zeroemisyjnych w taborze komunikacji miejskiej, które miały wynosić 30% do 2028 roku. Ministerstwo uznało jednak, że ich realizacja jest zagrożona, dlatego planuje przesunąć ciężar transformacji na większe aglomeracje.
Dyrektor ds. rozwoju Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej (IGKM), Marcin Żabicki, w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną wyraził swoje obawy: „Trochę jesteśmy przerażeni tą propozycją. Autobusy elektryczne są wciąż bardzo drogie. Nie wszystkich będzie na to stać. Nie dla wszystkich może wystarczyć rządowych i unijnych dopłat.”
Ekolodzy również coraz częściej kwestionują zasadność stosowania wodoru w transporcie. Do jego produkcji potrzebna jest energia elektryczna, która w Polsce w dużej mierze pochodzi z węgla lub gazu. Tzw. zielony wodór jest obecnie pozyskiwany głównie ze spalania biomasy, czyli drewna.
fot. Janusz Jakubowski Flickr


