Rząd Wielkiej Brytanii ogłosił zwrot w polityce energetycznej kraju. Zamiast dążenia do całkowicie czystej sieci energetycznej do 2035 roku, priorytetem staje się budowa nowych elektrowni gazowych. Decyzja ta wywołała falę protestów ze strony ekologów, a eksperci są podzieleni co do jej słuszności.
Rząd Rishiego Sunaka broni swojej decyzji i twierdzi, że nowe elektrownie gazowe są niezbędne, aby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. „Nie możemy ryzykować blackoutów, gdy wiatr nie wieje, a słońce nie świeci” – argumentuje premier Sunak. „Gaz ziemny to stabilne i sprawdzone źródło energii, które zapewni nam ciepło i prąd w domach.”
Eksperci są podzieleni co do decyzji Wielkiej Brytanii. Część z nich zgadza się z rządem, twierdząc, że gaz ziemny to niezbędne „paliwo przejściowe”, które pomoże dojść do ery czystej energii, inni zaś ostrzegają, że gaz ziemny to ślepa uliczka, która utrudni osiągnięcie neutralności klimatycznej kraju w najbliższej przyszłości.
Plan budowy elektrowni gazowych spotkał się z również krytyką ze strony Partii Pracy. „To krok wstecz w walce ze zmianą klimatu” – twierdzą jej przedstawiciele.


